Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa

Adres: Marywilska 44A, 03-042 Warszawa, Polska.
Telefon: 226769997.
Strona internetowa: cpb.waw.pl
Specjalności: Schronisko dla bezdomnych.
Inne ważne informacje: Wejście dostępne dla osób na wózkach.
Opinie: Ta firma ma 107 recenzji na Google My Business.
Średnia opinia: 3.9/5.

📌 Lokalizacja Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot Marywilska 44A, 03-042 Warszawa, Polska

⏰ Godziny otwarcia Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot

  • Poniedziałek: 08:00–18:00
  • Wtorek: 08:00–18:00
  • środa: 08:00–18:00
  • Czwartek: 08:00–18:00
  • Piątek: 08:00–18:00
  • Sobota: 08:00–16:00
  • Niedziela: Zamknięte

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot jest organizacją non-profit z siedzibą w Warszawie, która oferuje wsparcie dla osób bezdomnych. Adres ich siedziby to Marywilska 44A, 03-042 Warszawa, Polska. Organizacja ta jest dostępna również pod numerem telefonu 226 769 997 oraz na swojej stronie internetowej cpb.waw.pl.

Specjalności

  • Schronisko dla bezdomnych

Inne ważne informacje

  • Wejście dostępne dla osób na wózkach

Opinie

Organizacja ta ma 107 recenzji na Google My Business.

Średnia opinia: 3.9/5.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot oferuje schronisko dla bezdomnych, zapewniając mieszkanie, posiłki oraz wsparcie psychologiczne. Wejście do schroniska jest wygodne, gdyż dostępne dla osób poruszających się na wózkach. Firma ma dobre notacje na Google My Business, gdzie średnia ocena wynosi 3,9/5.

👍 Recenzje dla Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Marta K.
1/5

MONAR Marywilska 44A – „terapia”, która zostawia rany, nie leczenie
Mój ojciec trafił do tego ośrodka, bo chciał się leczyć. Sam, z własnej woli. Przyszedł z nadzieją, że ktoś mu pomoże wyjść z uzależnienia. Zamiast pomocy dostał coś, co do dziś wspomina z bólem i żalem – upokorzenie, brak empatii i wyrzucenie jak niepotrzebny przedmiot.
Główną osobą, która podjęła tę decyzję, była terapeutka, która przedstawiła się jako „Joanna”. Od początku traktowała pacjentów z wyższością, dystansem, chłodem. Zamiast słuchać – oceniała. Zamiast wspierać – rozliczała. Zamiast pomóc mojemu ojcu – pozbyła się go bez cienia wątpliwości.
Powód?
• Był mniej aktywny na zajęciach, bo źle się czuł.
• Poszedł do pielęgniarki po tabletkę.
• Pozwolił sobie na moment kontaktu z bliską osobą, która przywiozła mu jedzenie.
Za to dostał „gwiazdkę”. Potem kolejną. A potem – 10 minut na spakowanie się i wypad na przystanek. Zero rozmowy. Zero pytań. Zero zainteresowania, co się z nim stanie.
Wyrzucenie pacjenta w złym stanie psychicznym, bez opieki, bez środków, bez wyjaśnienia – to nie jest terapia. To jest przemoc.

Regulamin ośrodka tylko pogłębia ten dramat:
• kary „gwiazdkowe” za rzeczy zupełnie naturalne dla człowieka w terapii,
• brak prawa do odwołania,
• zakaz przyjmowania leków przewlekłych,
• brak indywidualnego podejścia,
• zimne, schematyczne traktowanie pacjentów jak uczniów w internacie – a nie jak ludzi w kryzysie.

Ojciec do dziś cierpi. Nie śpi, nie ufa, nie chce już drugiej szansy w żadnej terapii, bo ta jedna – go złamała.
Jeśli szukacie miejsca, gdzie człowiek ma być wysłuchany, zrozumiany, gdzie ma odzyskać siebie – to nie jest to miejsce.
Tutaj rządzi regulamin, „gwiazdki” i decyzje bez serca.
Tutaj nie każdy terapeuta chce leczyć. Niektórzy chcą tylko mieć władzę. Pozdrawiam terapeutkę Joannę. Mam nadzieję, że karma kiedyś do niej wróci – za wszystkich pacjentów, których potraktowała jak ciężar, a nie jak ludzi.
Bo nawet jeśli system tego nie rozliczy – życie rozliczy na pewno.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
BARTEK B.
5/5

Stojąc na stacji PKP wieczorową porą można się czuć jak palacz tytoniu następnego dnia. Nie wiem czym oni tam palą w piecach Oponami ?

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Tomek A.
1/5

Dziś dzwoniłem czy chcą dostać za darmo z dowozem pod drzwi: ręczniki i pościel. Miła Pani przez telefon powiedziała że bardzo chętnie. Ale na bramie jest cieć który dyryguje Tym interesem i powiedział że nie przyjmie i ma to gdzieś że mam do oddania 15 dużych worków. Fajna instytucja, a ciecia z bramy bym pogonił kijem przez miasto. No chyba, że już jest tak dobrze, że nie należy pomagać. Ostatni raz. Na szczęście na Kupieckiej 15, miły człowiek z uśmiechem na twarzy odebrał ode mnie worki i do tego powiedział magiczne słowo. Nadal istnieją ludzie którzy chcą pomagać innym., zachowanie i postawa ciecia - tak celowo używam takiego słowa jest frustrujące, może inni chcący pomóc „Markotowi” zmienią swoje zdanie i pomogą potrzebującym.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Barbara K.
1/5

Psycholodzy fajni bardzo pomagają natomiast regulamin pozostawia wiele do życzenia. Nie wolno mieć telefonu. Nie wyobrażam sobie braku kontaktu ze swoimi dziećmi dlatego miałam ukryty za co zostałam wyrzucona. Przeszukano pokój bez mojej wiedzy.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Aleksander K.
1/5

Smutny pan na bramce powiedział, że ośrodek jest od pół roku zlikwidowany. Niczego nie przyjmują. Może czas zaktualizować stronę internetową?

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Wojciech G.
5/5

Witam, opinie wspominającą o tym że w hali przy Marywilskiej 44 spaliły się również sklep zoologiczny i figlarium dla dzieci piąty czy szósty raz usuwają więc napisze tutaj, pozdrawiam.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Michał D.
1/5

Proceder palenia śmieciami trwa w najlepsze, pomimo sąsiedztwa straży miejskiej. Spróbuj na 2 minuty zostawić samochód na zakazie (czego nie pochwalam) to będą natychmiast z mandatem. Trucie ludzi drażniącym dymem to oczywiście brak podstaw do interwencji. Mój kraj taki piękny…

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot - Warszawa
Dariusz G.
2/5

Nie bardzo wiem co tam się teraz dzieje. Ale wiem że nie daleko był remontowany budynek który miał działać pod tym samym szyldem -przynajmniej tak informowały tablice info na budowie. Teraz stoi pusty bez żadnej informacji co to i komu ma służyć. A podobno brakuje miejsc np dla uchodźców.

Go up